Jeszcze mieszkamy w tym mieście
- Autor: Maciej Jera-Bennewicz
- Wymiary: 115 x 70 cm
- Technika: Akryl na płótnie
W celu uzyskania szczegółowych informacji dotyczących zakupu proszę o kontakt mailowy maciej@bennewicz.art
OPOWIEŚĆ O OBRAZIE
Poprzez kontury domów przebija się światło – jak poranne słońce rozlewające się nad miastem zanurzonym jeszcze w mglistym półśnie. Jednak po chwili pojawia się pytanie: czy to naprawdę poranek? Im dłużej patrzymy, tym bardziej obraz wymyka się jednej porze dnia.
Światło zdaje się wędrować przez płótno, jakbyśmy obserwowali kilka momentów jednocześnie – świt, zachód, a może czas istniejący poza zwykłym rytmem godzin. Na horyzoncie pojawiają się kolejne świetliste punkty przypominające słońca lub odległe planety, przez co pejzaż nabiera niemal kosmicznego charakteru.
Dopiero po chwili wyłaniają się sylwetki dwóch koni. Nie dominują przestrzeni – przeciwnie, stapiają się z nią tak mocno, że trudno rozdzielić zwierzęta od miasta. Ściany, dachy i okna prześwitują przez ich ciała, jakby konie były utkane z tej samej pamięci co miejsce, przez które przechodzą. Wyglądają bardziej jak ślady
obecności niż realne postacie. Jak duchy ruchu, wspomnienia lub echo czegoś, co zaraz zniknie.
Także tytuł nabiera znaczenia – sugeruje odejście, przemijanie, moment zawieszony pomiędzy byciem a utratą. Konie przebiegają przez obraz jak cienie pamięci, a samo miasto wydaje się istnieć na granicy snu i wspomnienia.
Intensywne czerwienie, oranże i błękity pulsują światłem. Powierzchnia obrazu drga od drobnych blików, faktur i nakładających się warstw farby. Dzięki temu pejzaż nie jest nieruchomy – żyje, oddycha i zmienia się wraz z patrzeniem. To obraz, który nie tyle przedstawia miejsce, ile stan emocjonalny: tęsknotę, ruch, pamięć i ulotność chwili.